193 Obserwatorzy
79 Obserwuję
neonlightchild

światy zapomniane, słowa zakazane

może po prostu wszystkie moje czytelnicze życia potrzebują miejsca odrobinę bardziej pojemnego niż przestrzeń pomiędzy moimi zwojami mózgowymi.

Teraz czytam

Moby Dick
Herman Melville
Powszechna historia nikczemności
Jorge Luis Borges, Stanisław Zembrzuski, Andrzej Sobol-Jurczykowski
WIDZIEĆ/WIEDZIEĆ. Wybór najważniejszych tekstów o dizajnie
Przemysław Dębowski, Jacek Mrowczyk
Przeczytane:: 171/464 stron
Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa
Arthut Conan Doyle
Przeczytane:: 340/1108 stron
Domowa biblioteka Richarda A. Mackseya
Domowa biblioteka Richarda A. Mackseya

Książki to szczęście, niezaprzeczalnie. I jestem najszczęśliwszym człowiekiem mogąc przesiadywać na niezwykle ciekawych spotkaniach, a możliwość pochylenia się nad starodrukami czy rękopisami, wśród których są i takie pochodzące z 1200 roku, to jest nie lada gratka i szczęście ogromne. Może nie jestem do końca normalna, nie przeczę, ale tyle frajdy to mi dawno nic nie sprawiało. Gdyby tylko czytanie lektur z listy nieuchronnie nie przeradzało się w czytanie na czas, na tempo, na odhaczanie kolejnej pozycji, na wyścigi, to byłoby już szczęście absolutne. Chociaż z drugiej strony w przypadku literatury oświeceniowej możliwe, że trochę naginam to stwierdzenie. Albo nawet bardzo. Tak czy siak, kiedy już będzie po wszystkim i kurz zacznie opadać to obiecuję sobie, że pomimo wszystko wykroję ten dzień czy dwa i w ramach buntu (a także dla higieny psychicznej, bądźmy szczerzy) przeczytam sobie coś tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności. Bez zegarka. Bez listy. Bez niczyjego oddechu na karku. I to będą piękne dwa dni. Albo dzień. Potem mogę wrócić na ziemię, naprawdę. Obiecuję.

A póki co czas porzucić te nęcące wizje. Marsz, Polonia; styczeń jest.